Uczta królewska

▼ Rozważa: Paweł Beyga ▼

Chyba każdy z nas zapraszał kiedyś gości do swojego domu. Także słuchacze Jezusa mieli z pewnością za sobą podobne doświadczenia. Do nich odwołał się Chrystus, który tym razem porównał Królestwo Niebieskie do uczty weselnej wyprawianej przez króla dla syna.

Król, wysyłający swoje sługi z zaproszeniem, był przekonany, że jego życzliwość nie zostanie odrzucona. Jednakże zaproszenia spotkały się z odmową – niedoszli goście weselni zajęci byli tak bardzo swoimi sprawami, że zlekceważyli nie tylko posłańców, ale także króla. Chrystus wspomniał w przypowieści, iż niektórzy posłańcy, bądź co bądź przynoszący dobrą nowinę, przypłacili swoją misję życiem. Władca jednak nie załamał się, nie odwołał wesela, ale nakazał przymuszać złych i dobrych do wejścia na ucztę.

Już czysto literalne odczytanie tej przypowieści może stać się nauką o wytrwałości, szacunku wobec ważniejszych od nas. Chrystus jednak wzywa nas do głębszej lektury tego fragmentu – chodzi o coś dalece ważniejszego niż ziemska biesiada. Król jest obrazem Boga, który zaprasza na ucztę, a więc pragnie zbawienia ludzi. Słudzy zapraszający na ucztę to prorocy Starego Testamentu. Ci, którzy odmówili udziału w radości z wesela syna króla, to wyznawcy judaizmu biblijnego. Natomiast przymuszeni do udziału w uroczystościach to poganie przyjmujący chrzest i poznający prawdziwą religię.

Wreszcie, ta przypowieść posiada także znaczenie dla nas – żyjących w XXI wieku. A ja – w której grupie osób jestem? Tych przyjmujących zaproszenie od Boga? A może tych, dla których to, co ziemskie, jest ważniejsze?

Zegar

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wy¶wietleń:
139396