- W dziale ogłoszenia specjalne zaproszenie od organizatorów  3. Śląskiego Festiwalu Nauki!

- Zbliża się czas radosnego oczekiwania - https://www.youtube.com/watch?v=TuIk1uIfycM

II Niedziela Adwentu

Pustynia ma wiele form. Istnieje pustynia nędzy, pustynia głodu i pragnienia, pustynia porzucenia, samotności i zniszczonej miłości. Istnieje pustynia ciemności Boga, wypalenia duszy, gdzie zanika świadomość godności i drogi człowieka. Ponieważ tak rozległe stały się pustynie wewnętrzne, na świecie mnożą się zewnętrzne pustynie.

Benedykt XVI

Mesjasz przychodzi!

W tę drugą niedzielę Adwentu każdy z nas może stanąć nad swoją rzeką Jordan, którą jest Chrzest. Byliśmy kiedyś zanurzeni w wodzie naszego Jordanu, ale możemy nieustannie powracać do tych wód, gdyż ciągle potrzebujemy Zbawiciela. Nie jestem samowystarczalny. To dobrze! Adwent, to czekanie na Mesjasza. Ale na jakiego Mesjasza czekamy?

Pustynia

Jan był na pustyni. W życiu duchowym pustynię można przeżywać na dwa sposoby. Pierwszy to ten egzystencjalny, przeżywamy go tu i teraz. Gdy jest nam ciężko, dotknięci jesteśmy bezsilnością, bezsensem, wijemy się w jakimś ucisku, coś nas bardzo uwiera, dopadł nas kryzys, kiedy przechodzimy przez „ciemną noc”, gdy rozdziera nas cierpienie, kiedy wpadliśmy w pułapkę złego, gdy grzech nas trawi od środka, czujemy duchową „zgagę”, gdy otaczają nas tylko kamienie i skały… totalne bankructwo. Właśnie do kogoś z takim sercem Bóg chce mówić. Tak przemówił do Abrahama, który nie widział sensu życia, zupełny bankrut. Przemówił do Mojżesza – wyprowadzając go z jego drogi donikąd, nadając jego życiu misję.

Pamiętam chwile spędzone na Pustyni Judzkiej, szczególnie te, kiedy byłem sam. Skały i kamienie, żadnego hałasu, i tylko cisza… Otwierałem Biblię i słuchałem, co Bóg do mnie mówi. Bóg mówi do serca. Nie do ucha, aby nas połechtać, aby się przymilić. Wtedy świetnie zrozumiałem wezwanie Boże przekazane przez proroka Ozeasza: „Dlatego zwabię ją i zaprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca” (Oz 2, 16). Adwent to dobry czas, aby pozwolić się zwabić. To jest drugi sposób przeżywania pustyni – pozwolić się zwabić. Mieć swój duchowy kąt, swój „kawałek podłogi” – o świcie czy w nocy. Wyłączyć telefon, telewizor,  Internet – i słuchać! Sam na sam z Nim! I podobnie jak na Pustyni Judzkiej można usłyszeć każdy odgłos, szept i szmer, tak w naszej adwentowej pustyni, w samotności i wyciszeniu usłyszymy to, co Pan będzie mówił do nas.

Bóg chce nam mówić o swoim miłosierdziu dla nas. Tradycja mówi, że kiedy król Saul był wściekły i wzburzony, Dawid grał na harfie i śpiewał o miłosierdziu. Saul się uspokajał.

Bóg wie, co może nas uciszyć wewnętrznie, co przyniesie nam pokój, dlatego chce nam mówić o swoim miłosierdziu, o tym, że nas kocha, że wciąż podchodzi do okna i jak ojciec syna marnotrawnego… I że wypatruje nas, że ma niespokojne serce.

 „Prostujcie drogi dla Pana”

To jest słowo, które dzisiaj rozlega się nad pustynią mojego serca, które ma nas przygotować na przyjście Jezusa Chrystusa.

Kayah w jednej z piosenek śpiewa: „Moje góry i doliny, widziałyście może dziś, dokąd odszedł mój jedyny…” Każdy z nas ma w sobie takie góry i doliny, które mogą ujrzeć JEDYNEGO. Mogą być w nas doliny depresji, desperacji, rozpaczy duchowej… oraz pagórki pychy, zarozumialstwa, wynoszenia się. Jak bardzo potrzebujemy spotkać naszego JEDYNEGO, aby wypełnił nasze doliny Swoim miłosierdziem, pokorą i cichością, a pagórki obniżył przez upokorzenia i doświadczenia – jak czytamy w Ewangelii: „Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, wywyższony będzie (Łk 14, 11). Muszę pytać siebie: na ile jestem gotowy przyjmować jedno i drugie?

Drogi kręte i wyboiste

Kiedy odwiedzałem moich współbraci na zachodniej Ukrainie, to poruszałem się samochodem przez drogi kręte, ale przede wszystkim wyboiste (świadomie nie piszę, że jechałem, bo byłoby to dużym nadużyciem). Dziura na dziurze, brak asfaltu, kałuże pełne wody, kamienie… Widziałem samochody z urwanym kołem i stojących kierowców z bezradnie rozłożonymi rękoma. Co za upokorzenie! Współczułem im. Ile jeszcze czasu upłynie, kiedy drogi będą wyprostowane i wyrównane i będzie można jechać naprawdę?

Stan tych dróg jest obrazem tego, co bywa w nas! Sami mówimy albo słyszymy od innych: „pokręciło mi się w życiu!”, i stoimy bezradni wobec życiowych wybojów. My bezradni, ale dla Boga wygładzić i wyprostować nasze życie to jest pestka!

Adwent to czas, aby wołać do Mesjasza! Wołajmy z naszych „dołów” i „szczytów”, kiedy zbłądziliśmy i wpadliśmy w życiową dziurę… bo było wyboiście! Wołajmy, bo nie ma sytuacji beznadziejnych – Mesjasz przychodzi!

A po co to wszystko? – zapytasz. Aby inni, patrząc na ciebie, ujrzeli zbawienie Boże (por. Łk 3,1-6).

ks. Bohdan Dutko MS

Zegar

Licznik

Liczba wy¶wietleń:
482874