XXV niedziela zwykła. 

Perykopa: Łk 16,1-13 •
Rozważa: Lucyna Montusiewicz •

W całym dotychczasowym życiu dwie poznane rzeczywistości wywarły na mnie mocne wrażenie, które trwa zresztą do dziś.

Pierwsze, niczym eksplozja kosmiczna, to objawienie życia. Ach! więc o to chodzi – mówiłam sobie po narodzeniu dziecka, a moje głowa i serce przepełnione były zachwytem, wdzięcznością i pokornym milczeniem w zdumieniu. Kontemplowałam tak każde narodziny i nadal jestem dotknięta tym cudem.

Drugie olśnienie jest związane z dzisiejszą Ewangelią. To słowa Jezusa, „nie możecie służyć Bogu i mamonie” przywiodły mnie do porażającej prawdy o świecie, o ludziach i mechanizmach nimi rządzących. Tego nie studiowaliśmy na psychologii. Motywacją napędzającą aktywność życiową pojedynczych ludzi i całych narodów jest w pierwszej kolejności pieniądz i w tym sensie jest on bogiem tego doczesnego świata. Tak bardzo przysłania nam kierunek naszego wędrowania do wieczności, że ulegamy jego urokowi kontrolowania siebie i innych oraz zaspakajania potrzeb koniecznych i tych chimerycznych.

Światło

Na świecie nie wszyscy wierzą w Boga, ale w pieniądze raczej tak. Słabnie wobec jego sprawczej mocy wizja Boga. Powierzchowne nakierowanie uwagi na „dzisiaj” powoduje, że społeczeństwo przekazuje swojemu potomstwu „tajemnicę wiary”. Ucz się, dziecko, ucz, abyś miał dobry zawód, dobrze płatny… Chyba że ktoś mówi swojemu wnuczkowi: „Szukaj woli Boga”. Ech, wydaje się to niemal śmieszne i staromodne.

Lecz Ewangelia jest Słowem Boga. Kto ma uszy, niech słucha. A Słowo Boga nie wraca do Niego, dopóki nie spełni swojej misji. Tą misją jest światło dla naszego życia.

Język Boga

Mamy mądrze i hojnie używać dóbr materialnych, którymi zostaliśmy obdarowani, a które mogą nam posłużyć do zdobycia Królestwa Niebieskiego. „Używajcie nieuczciwej mamony do zjednywania sobie przyjaciół, aby przyjęto was do wiecznych mieszkań, gdy ona się skończy”.

Rozdawanie, dzielenie się dużymi i małymi sumkami pieniędzy i innymi dobrami materialnymi ćwiczy nas w miłości ku drugiemu bez osądzania, bez degradowania jego godności. W to miejsce pojawia się miłosierdzie, a to jest język Boga.

Więc tak wędrując przez życie, możemy siebie samych nauczyć bycia wiernymi i ufnymi wobec Jedynego Boga, jako że wolna wola w całości należy do nas.

Dobra materialne, za którymi dzisiaj gorliwie biegamy, powrócą na właściwe miejsce, gdyż i tak je zostawimy, staną się bezwartościowe. Dobra duchowe, które nie przemijają, będą nam towarzyszyły w wieczności.

Wybieraj

Lecz uwaga: „Żaden sługa nie może służyć dwom panom, gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował, albo jednemu będzie oddany, a drugiego zlekceważy. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”.

Te słowa wywarły na mnie totalną konsternację wiary. Albo-albo – wybieraj, któremu Bogu chcesz służyć – słyszałam.

Ta Ewangelia ostra jak miecz obosieczny jest najbliższa osobie człowieka. Twój i mój wybór pokazuje, jaki kult uprawiamy, jaki rodzaj religijności pochłania nam czas, czym się oszukujemy i jak mało wiemy o Bogu Jedynym i o sobie samych.

Jest to wielka tajemnica wiary w Jezusa. Ale moje życie odmieniła i nie doznałam zawodu.

Dzisiaj to Słowo już padło i każdy je słyszał. Proszę, miej odwagę, aby je przyjąć, a Duch Święty podpowie ci, jak je realizować, bo w jednym kierunku wszyscy zdążamy.


lucyna-montusiewicz-01Lucyna Montusiewicz, matka i żona, psycholog, nauczyciel akademicki, wieloletni przewodnik po Ziemi Świętej i Beskidach.

Zegar

Licznik

Liczba wy¶wietleń:
695944